strona główna
 


XXV Jubileuszowy
Festiwal Muzyki Dawnej - 23 - 29 czerwca 2003

Pod honorym patronatem Ministra Kultury RP
Koncerty festiwalowe odbywały się w trzech zabytkowych kościołach, a także w nowosądeckim Ratuszu. Pierwszy raz po wieloletniej przerwie Festiwal powraca do Kościoła
przy Klasztorze SS. Klarysek.

Rozmowa xe Stanisławem Welanykiem, dyrektorem XXV Starosądeckiego Festiwalu Muzyki Dawnej
- W najbliższy poniedziałek rozpocznie się jubileuszowy XXV Festiwal. Taka okrągła rocznica zobowiązuje?
- Oczywiście, dlatego też program tegorocznej imprezy jest bardzo uroczysty. To jest też i mój mały jubileusz - po raz piąty kieruję festiwalem, który musi być przemyślaną całością, a nie zlepkiem koncertów. Skoro więc mamy święto, to będzie barok - muzyka kunsztowna i wykwinma, nie tylko niemiecka jak Bacha czy Haendla, ale także barok szwedzki, wioski, polski, ukraiński, hiszpański. Ponadto kładziemy nacisk na stronę wokalną. Bo to jest najbardziej podniosły rodzaj muzyki. Prawie wszystkie koncerty będą z elementami wokalnymi.
- W ostatnich latach festiwal gościł niemal wyłącznie w kościele św. Elżbiety. Tym razem będzie nieco inaczej.
- Wracamy do klasztoru Klarysek, gdzie przecież rodziła się muzyka przed, wiekami. Nowością w tym roku będą koncerty w Barcicach. Proboszcz ks. Stanisław Dziekan przyjął nas z otwartymi rękami. Myślę, że w przyszłym roku w tamtejszym kościele zorganizujemy recital organowy.

Na jeden dzień festiwal przeniesie się do Nowego Sącza. W ratuszu w środę wystąpią „Dekameron" i „Cracovia Camerata". Będzie to muzyka świecka, hiszpańska i Heinriclia Dobla, Niemca urodzonego w Gdańsku. Kilka koncertów odbędzie się oczywiście w kościele św. Elżbiety.
- Po raz pierwszy wystąpią artyści ze Szwecji.
- Przyjedzie świetna sopra- nistka i dwóch lutnistów. Zaprezentują oni muzykę dworu królowej Krystyny. Ta władczyni z epoki baroku znudziła się rządzeniem i abdykowała. Pojechała do Rzymu, gdzie stała się mecenasem sztuki. Ta postać zawiera bardzo aktualne przesłanie. Dzisiaj takie gesty raczej politykom się nie zdarzają. - Poznański zespół wokalny „Affabre Concinui" znany jest np. w Nowym Sączu z wy- konywania muzyki rozrywkowej z różnych epok.

Pan tę grupę chce wprowadzić do kościoła św. Trójcy w klasztorze? - Zapewniam, że „Affabre Concinui" nastąpi z poważnym repertuarem muzyki religijnej renesansu i baroku. Nie będzie to więc koncert żartu muzycznego. Ponownie w tym roku usłyszymy Mariusza Kolucha, któremu będzie towarzyszył Gruzin Cija Bezuaszwili. Będą wreszcie Kaja Danczowska i Elżbieta Siefańska, które zagrają razem i osobno. Ponadto: Czech Michael Pospisil i zespól „Ritomello", ukraiński Chór „Gloria" grupa „A'Capella Ieopolis".

Ostatni koncert poświęcimy zmarłemu niedawno Andrzejowi Czerpakowi, przewodniczącemu Rady Miejskiej w poprzedniej kadencji, wielkiemu sympatykowi festiwalu.
- Po kilkunastu latach nieobecności wraca do Starego Sącza Stanisław Gałoński i „Capella Cracoviensis".
- Z tego się również bardzo cieszę. To będzie podróż sentymentalna, nawiązanie do początków festiwalu, który został stworzony przez Stanisława Galońskiego. On przez jakiś czas nie chciał nawet słyszeć o Starym Sączu. Byt urażony tym, w jaki sposób go kiedyś potrak towały władze gminy. Ale powiedział mi, że ten żal już minął i zgodził się wystąpić ze swoim zespołem na inaugurację i to z „Mesjaszem" Haendla. .

Rozmawiał PIOTR GRYŹLAK
Dziennik Polski







strona główna
*