NAJPOWAŻNIEJSZA MIĘDZYNARODOWA IMPREZA MUZYCZNA W REGIONIE I JEDEN
Z NAJBARDZIEJ ZNANYCH FESTIWALI TEGO TYPU W POLSCE
KALENDARIUM FESTIWALOWE
 
 

Między Scyllą i Charybdą

STANISŁAW WELANYK

Dyrygent, perkusista, dyr. art. Starosądeckiego Festiwalu Muzyki Dawnej

28 czerwca – nieco później niż w ubiegłych latach ze względu na układ kalendarza – rozpoczynamy kolejny, dwudziesty szósty już Starosądecki Festiwal Muzyki Dawnej. Chyba nigdy jeszcze jego organizacja nie napotykała tylu trudności – przede wszystkim natury finansowej; stąd dopiero teraz – znając wreszcie niemal wszystkie szczegóły – mogę zaprosić Starosądeczan na nasze koncerty.

W tym roku w programie festiwalu dominować będzie najstarszy instrument świata – ludzki głos. Głos, który niezależnie od szerokości geograficznej, kultury czy tradycji zawsze służył człowiekowi do wyrażania duchowości. Będzie więc śpiew wielogłosowy – w wersji kameralnej, jak podczas koncertu znakomitego poznańskiego sekstetu AFFABRE CONCINUI czy w religijnej medytacji nad małością ludzkiego żywota (O, hore mne hrisznomu – koncert pieśni pokutnych ukraińskiego baroku). Muzyka ukraińska stworzyła nawet specjalną formę kameralnego wielogłosu – tzw. koncert chóralny, przeznaczony niekiedy nawet (takie kompozycje także usłyszymy podczas festiwalu) na 12 niezależnych głosów. Będzie śpiew chóralny – obok dwóch bardzo ciekawych programów naszych przyjaciół z chóru GLORIA (prezentujących obok dawnej także muzykę współczesną) przyjedzie do nas z niedalekiej Levoczy CHORUS MINOR. Nie zabraknie śpiewu solowego z towarzyszeniem instrumentów – w koncertach zespołów DEKAMERON i OMNIA BENEFICIA. Niekiedy różne rodzaje śpiewu będą się ze sobą mieszać – jak we wspólnym koncercie DEKAMERONU i A CAPELLA LEOPOLIS, gdzie wykonany zostanie kolejny szacowny zabytek muzyczny – pieśni pielgrzymów ze średniowiecznego, hiszpańskiego klasztoru Monserrat, zebrane w Szkarłatnej księdze – Llibre Vermell. Usłyszymy zupełnie nietypowe sposoby wykorzystania głosu – śpiew alikwotowy (specjalna technika śpiewania, pochodząca z Dalekiego Wschodu) w koncercie Muzyka Jedwabnego Szlaku zespołu Marii Pomianowskiej, czy też armeński dawny śpiew etniczny w koncercie Mariusza Kolucha.

Zaśpiewają też solowe instrumenty – z Kolonii przyjedzie flecista Norbert RODENKIRCHEN, który usłyszawszy o tegorocznych trudnościach zdecydował się niemal do zera ograniczyć swoje honorarium; w jego liście przeczytałem wiele miłych słów o atmosferze naszego festiwalu, o doskonałej publiczności, która go do takiego gestu motywuje… Obój Mariusza PĘDZIAŁKA wyśpiewa barokowe sonaty z towarzyszeniem klawesynu Bogumiły GIZBERT-STUDNICKIEJ. Po raz pierwszy w historii festiwalu zaśpiewają organy; w barcickim kościele parafialnym będziemy słuchać wybitnego organisty Andrzeja BIAŁKI, który obok muzyki czysto instrumentalnej wstawił do swojego programu opracowania protestanckich chorałów religijnych, dokonane przez wielkich mistrzów – Dietricha Buxtehudego i jego ucznia – Johanna Sebastiana Bacha. Przyjadą młodzi adepci sztuki wykonawczej, by w Starym Sączu przygotowywać kolejny, ciekawy program.

Sprawdził się zeszłoroczny pomysł rozszerzenia zasięgu festiwalu; koncerty odbędą się – poza kościołem klasztoru SS Klarysek oraz kościołem parafialnym p.w. św. Elżbiety – także w kościele w Barcicach oraz w Nowosądeckim Ratuszu.

Z czystym sumieniem, choć nieco później niż zwykle - z powodów, o których niżej - zapraszam więc Państwa do wysłuchania naszych koncertów. Mam nadzieję, że udało się – mimo wszystko – skomponować ciekawy i godny ostatnich festiwali program. Muszę napisać “mimo wszystko”, bo jeszcze nigdy organizacja festiwalu nie przysporzyła tylu kłopotów. Coś bardzo niedobrego dzieje się ostatnio w Polsce z finansowaniem kultury. I nie wszystko da się wytłumaczyć kłopotami państwa. Jak mantrę słyszymy przecież o przyspieszającej gospodarce i wzroście PKB; weszliśmy do Unii Europejskiej i mamy podobno oficjalny patent na Europejczyków. Ale zjednoczona Europa jawi się raczej jako nieustanna dyskusja na temat kwot mlecznych, minimalnych cen cukru, albo diet płaconych w europarlamencie, nie zaś jako wielka, humanistyczna idea, którą przecież kiedyś była i za jaką tęskniliśmy. Upłynie jeszcze sporo czasu, zanim dla wielu decydentów stanie się jasne, że “europejskość” to nie sto tysięcy wykonań fragmentu IX Symfonii Beethovena na przemian z koncertami kapel ludowych i rockowych w ciągu kilku majowych dni. Nie stanowi o niej także zorganizowanie jednej czy dwóch wielkich, wysokobudżetowych imprez w stolicy, choć oczywiście i one są potrzebne. Wcieleniem europejskości w kulturze są takie właśnie festiwale jak starosądecki – lokalne, rozpoznawalne, mocno osadzone w tradycji, mające własne, wyraziste oblicze. W tym sensie Stary Sącz ze swoim festiwalem nie musiał do Europy wchodzić; bo nigdy jej nie opuszczał.

Dlatego do ostatniej chwili walczyłem, aby odbył się, oparty na takim właśnie rozumieniu Europy - wspólnego dziedzictwa koncert, zorganizowany we współpracy z czeskim festiwalem o europejskim zasięgu – Czeskie sny.

Starałem się nie skarżyć na te trudności, a działać konstruktywnie. Burmistrz mgr Marian Cycoń już w listopadzie zadeklarował wolę organizacji festiwalu; dotacja Miasta, choć w tym roku zmniejszona stanowi, jak zwykle, 50% całości kosztów. Bez tej decyzji XXVI Festiwalu w ogóle by nie było. Pozytywnie i szybko odpowiedzieli na nasze wnioski Urząd Marszałkowski Województwa Małopolskiego i Narodowe Centrum Kultury; nasz wniosek o dotację wygrał konkurs na projekty kulturalne, zorganizowany przez Fundację Rozwoju Wsi i Fundację Batorego. Prezydent Miasta Nowego Sącza zadeklarował chęć umieszczenia jednego z dni festiwalowych w cyklu Koncerty u Prezydenta. Nie można jednak ukryć, że suma, jaką udało się nam zebrać w tym roku, jest niemal o połowę mniejsza niż rok temu. Staramy się, wraz z dyr. Matyldą Cieślicką i gronem pracowników Miejsko-Gminnego Ośrodka Kultury, by cięcia i oszczędności były niewidoczne dla słuchaczy, którzy przecież są najważniejszym elementem składowym imprezy. Ale prawa ekonomii są nieubłagane, choć nie tylko one na szczęście decydują. Muzycy bowiem chcą u nas grać i występować, a ich zrozumienie dla trudnej sytuacji festiwalu jest bardzo duże. Zbliżamy się jednak niebezpiecznie do granicy, której nie da się przekroczyć. Stary, zasłużony, piękny i – co najważniejsze – w pełni sprawny żaglowiec z wyhaftowanymi na żaglach złotymi literami SFMD zaczyna niebezpiecznie dryfować między Scyllą nowej ekonomii a Charybdą dominacji kultury masowej i grozi mu niezauważona katastrofa w cieniu wielkich, nowoczesnych transatlantyków. Trzeba zastanowić się, jak mu pomóc. Inaczej szybko usłyszymy jedyny rodzaj śpiewu, jakiego jeszcze w tym roku na festiwalu nie spotkamy – łabędzi śpiew.

*
 
 

Festiwal odbywa się dzięki dotacji Burmistrza Miasta i Gminy Stary Sącz Mariana Cyconia oraz Rady Miejskiej Starego Sącza, przy finansowym wsparciu: Województwa Małopolskiego, Fundacji Wspomagania Wsi oraz Fundacji im. Stefana Batorego, Prezydenta Miasta Nowego Sącza, Starostwa Powiatowego w Nowym Sączu, Lasów Państwowych - "Nadleśnictwo Stary Sącz", Banku Spółdzielczego w Starym Sączu, Spółdzielni Pracy "Piwniczanka" w Piwnicznej
© MGOK Stary Sącz 2004-------------------- strona główna